środa, 22 kwietnia 2026

II sobota marca 2026 r - spotkanie modlitewne i braterskie FZŚ

 T                                                  knCh!                                                                      14.III. 2026 r

    Mszę św. o godz 9 odprawił O. Mariusz Urbanek.W czasie homilii usłyszeliśmy:
Ewangelia na dziś mówi o faryzeuszu i celniku; ukazuje nam stały problem w świecie- pokazywanie jednych przed drugimi, że są lepsi. Często miłość od święta do święta, od potrzeby do potrzeby. W ST Bóg jest groźny, zazdrosny "co mam dla ciebie uczynić?-ja cię tak kocham". Jeśli Bóg tak pyta, winniśmy ukazywać miłość. P.Jezus dwa razy wypowiada słowa, że potrzebuje raczej miłości niż ofiary. Uczniowie nie płacą podatków, jawnogrzesznica włosami ociera stopy P Jezusa. Są, jacy są, ale kochający. "Co mam dla ciebie uczynić" - w NT jest odpowiedź. "poślę mego Syna" - to nie złowrogie pytanie - tylko miłość, jaka tylko może być! miłość. W szpitalu o.Mariusz rozmawiał z chorymi o Komunii św.Nikt nie zapytał o większą miłość. P.Jezus wie, że każdy szuka miłości, chce słyszeć, że jest kochany, ale Bóg chce tego samego.

    Po Mszy św odbyło się spotkanie modlitewno - braterskie w salce 003, ubogacone, jak zwykle wypowiedziami wielu osób.

    W tym dniu od godz 9 do 17 (z Mszą św. o godz 18 z rozdaniem materiałów ważnych dla pracy synodalnej) odbyło się spotkanie synodalne (zorganizowane przez  metropolitę krakowskiego kardynała Grzegorza Rysia) przy Bazylice Bożego Miłosierdzia, który to synod, za aprobatą papieży trwa w Kościele,  obejmując przede wszystkim parafie. Synod to wspólna droga hierarchów Kościoła i ludzi świeckich odpowiedzialnych za Kościół. Sugestie tych ostatnich są przedstawiane papieżowi, który jako Piotr aktualnych czasów rozstrzyga ich wagę. Dzień poprzedni ( całe popołudnie) był poświęcony tamże spotkaniu modlitewnemu-rekolekcyjnemu, aby poddać się działaniu Bożemu, niezbędnemu dla dobrego myślenia, inspirującego ważkie myśli – postulaty. 

    Na początku spotkania 14 III br kard. Ryś w nawiązaniu do czytań stwierdził za Leonem XIV, że słuchanie oznacza zdolność do relacji. Sprawa relacji jest niezwykle istotna dla działań synodalnych, a nie jest to sprawa łatwa.Często już trudne relacje w rodzinach świadczą o tym bardzo wyraźnie-podkreślił to kardynał z Malty, który prowadził tę wielogodzinną sesję. Powiedział on wprost, że synodalność to pytanie o relacje. W naszych kościołach relacje są słabe stwierdził w swej dalszej wypowiedzi. Każdy z nas będący w jakiejś wspólnocie parafialnej, powinien zapytać: czy możemy zadać pytanie, że nasza wspólnota jest pełna relacji? Synodalność jest naturalnym sposobem istnienia Kościoła. To nie tylko sen Ojca św. Franciszka. Jeśli cofniemy się do początków chrześcijaństwa, synodalność była normalnym sposobem istnienia Kościoła. Kościół jest jak namiot. Mamy poszerzyć przestrzeń namiotu. Trzeba stworzyć przestrzeń dla każdego, aby nikt nie czuł się wykluczony. W Afryce obraz Kościoła, jako namiotu, nie podoba się. Afrykańczycy preferują obraz Kościoła, jako rodziny. Trzeba zapytać-czy nasze wspólnoty są rodzinami. By to wzmocnić, potrzeba synodalności. Trzeba nauczyć się stylu synodalności, przed strukturami. Nie możemy się skupić na pojedynczych wydarzeniach. Może być synod bez synodalności. Ojciec św. Franciszek uczynił synodalność kluczowym słowem swego pontyfikatu. Z podobnym apelem zwrócił się Leon XIV. W 2018 r międzynarodowa Komisja teologiczna wydała ważny dokument:"synodalność w życiu i misji Kościoła".  Komisja ta ma wydać nowy dokument o synodalności. Wspomniany dokument mówi o 3 poziomach powiązanych ze sobą: 1/styl, 2/struktury i procesy, 3/ wydarzenia synodalne. Synodalność domaga się szczególnego stylu kościoła jako ludu Bożego. Synodalność w życiu i pracy winna się wyrażać. To działa przez Wspólnoty zasłuchane w Słowo, celebrujące Eucharystię i braterstwoSynodalność winna charakteryzować życie Kościoła nie nadzwyczajne wydarzenie. Wydarzenie też oczywiście. Ale styl ma być czymś szerszym - jest sposobem życia chrześcijańskiego. Mówić o stylu synodalnym jest tożsame z uświadomieniem sobie, że dotyczy to samej głębi Kościoła a nie "kosmetyków". Przyjęcie stylu to przyjęcie reformy dla całego chrześcijaństwa. Niektórzy krytykują synodalność twierdząc, że "mówicie o synodalności a nie o Jezusie". Synodalność ma służyć misji P. Jezusa dla Kościoła - Ewangelizacji. Doceniając wszystkie charyzmaty i posługi, synodalność docenia misje, bo synodalność i misje są ze sobą powiązane. Grupy synodalne, które będą powołane przez proboszcza będą grupami misyjnymi. Synodalność to dzielenie tej samej drogi, posługi.Wyjście z tej drogi, posługi argumentuje się stwierdzeniem, że zawsze tak robiono. Synod jest wspólnotą podążającą z Chrystusem do Królestwa Bożego - z wspólnotą. Synodalność to dialog i rozumienie we wspólnocie. Na synodzie podejmuje się decyzje w związku z odpowiedzialnością. Synodalność to wspólne podążanie chrześcijan. Zatem wymiar ekumeniczny jest ważny!. To wymaga porozumienia - zatem wymiar ekumeniczny jest ważny. Wymaga to porozumienia, a to jest duże wyzwanie. Kiedy mamy konsensus, możemy być pewni,że idziemy drogą Bożą. W światowej radzie Kościoła nieraz da się osiąnąć to, co trudne w lokalnym Kościele. Zróżnicowanie współodpowiedzialności to nie oznacza, by uczynić z Kościoła demokrację. Kościół ze swej natury jest hierarchiczny - stąd zróżnicowanie współodpowiedzialności. W 2019 r odbył się synod w Amazonii . Większość głosowała za możliwością bycia kapłanem mężczyzny sprawdzonego, żyjącego w małżeństwie. Biskup spodziewał się, że Ojciec św. podejmie decyzję, co do tej sugestii. Po 4 miesiącach Ojciec św. opublikował swoją decyzję, że nie ma zgody na te propozycję. Prelegent omawianej  konferencji spotkał Ojca św. o zapytał, dlaczego jego decyzja była negatywna. Papież odpowiedział: kiedy przysłuchiwałem się debacie o tym, wyczułem, że to była debata ideologiczna, a nie wspólne rozeznanie. Prelegent omawianego spotkania na temat synodalności skomentował to oświadczenie:dziękujmy Bogu za urząd papieski, za jego kompetentne rozeznawanie dla lokalnego Kościoła. Mamy lokalnego pasterza- to proboszcz, biskup, a dla całego Kościoła - papież. Pierwszym aspektem synodalności jest świadomość godności wszystkich ochrzczonych mimo różnych posług. Nie oznacza to demokracji. Godność każdego chrześcijanina wynika z Sakramentu Chrztu św. Uznanie przez chrześcijan chrztu i bierzmowania nadaje moc, prawo odpowiedzialności dla dobra wspólnoty. Ojciec św.Franciszek pisze: w mocy Chrztu św.wszyscy członkowie ludu Bożego stają się misjonarzami. Wszyscy ochrzczeni są podmiotami Ewangelizacji. to zadanie nie tylko dla profesjonalistów. Ta mentalność nie może być nagle zmieniona.Musimy odkryć wielkość naszego chrztu i bierzmowania. Uświęcenie mocą Ducha pracuje w każdym ochrzczonym zachęcając do Ewangelizacji. Cudem Bożym jest namaszczeniem Duchem św. Ewangelizacja, że lud Boży nie myli się wierze.

                                                   


                                                 


                                    

Kolor szat: fioletowy

Rok A, II

III Tydzień Wielkiego Postu

Pierwsze czytanie (Oz 6, 1-6)

Chodźcie, powróćmy do Pana! On nas poranił i On też uleczy, On to nas pobił, On ranę zawiąże. Po dwu dniach przywróci nam życie, a dnia trzeciego nas dźwignie i żyć będziemy w Jego obecności. Dołóżmy starań, aby poznać Pana; Jego przyjście jest pewne jak świt poranka, jak wczesny deszcz przychodzi On do nas i jak deszcz późny, co nasyca ziemię.

„Cóż ci mogę uczynić, Efraimie, co pocznę z tobą, Judo? Miłość wasza podobna do chmur na świtaniu albo do rosy, która prędko znika. Dlatego ciosałem ich przez proroków, słowami ust mych zabijałem, a Prawo moje zabłysło jak światło. Miłości pragnę, nie krwawej ofiary, poznania Boga bardziej niż całopaleń”.

Psalm (Ps 51, 3-4. 18-19. 20-21a)

Zmiłuj się nade mną, Boże, w łaskawości swojej,
w ogromie swej litości zgładź moją nieprawość.
Obmyj mnie zupełnie z mojej winy
i oczyść mnie z grzechu mojego.

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Ofiarą bowiem Ty się nie radujesz,
a całopalenia, choćbym dał, nie przyjmiesz.
Boże, moją ofiarą jest duch skruszony,
pokornym i skruszonym sercem Ty, Boże, nie gardzisz.

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Panie, okaż Syjonowi łaskę w Twej dobroci:
odbuduj mury Jeruzalem.
Wówczas przyjmiesz ofiary prawe,
dary i całopalenia.

Miłości pragnę, nie krwawej ofiary

Aklamacja (Ps 95, 8ab)

Nie zatwardzajcie dzisiaj serc waszych,
lecz słuchajcie głosu Pańskiego.

Chwała Tobie, Słowo Boże

Ewangelia (Łk 18, 9-14)

Jezus powiedział do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść:

„Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz, a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: «Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam».

Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: «Boże, miej litość dla mnie, grzesznika».

Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony”.


KOMENTARZ DO EWANGELII


Paweł Kosiński SJ

Nie ten, kto czuje się lepszy, wraca usprawiedliwiony

To jedna z najbardziej niewygodnych przypowieści Jezusa. Pokazuje, że do Boga bliżej ma nie ten, kto wylicza swoje zasługi, ale ten, kto staje przed Nim w prawdzie.

Słowo na dziś (Łk 18,9-14)

Z ewangelii wg św. Łukasza: Powiedział też do niektórych, co ufali sobie, że są sprawiedliwi, a innymi gardzili, tę przypowieść: «Dwóch ludzi przyszło do świątyni, żeby się modlić, jeden faryzeusz a drugi celnik. Faryzeusz stanął i tak w duszy się modlił: "Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie, zdziercy, oszuści, cudzołożnicy, albo jak i ten celnik. Zachowuję post dwa razy w tygodniu, daję dziesięcinę ze wszystkiego, co nabywam". Natomiast celnik stał z daleka i nie śmiał nawet oczu wznieść ku niebu, lecz bił się w piersi i mówił: "Boże, miej litość dla mnie, grzesznika!" Powiadam wam: Ten odszedł do domu usprawiedliwiony, nie tamten. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się uniża, będzie wywyższony».

Komentarz do Ewangelii (Sobota, 14 marca 2026 r.)

Obraz: Jezus jest w drodze do Jerozolimy. Idzie doliną Jordanu. Wokół Niego gromadzą się tłumy, słuchając Jego nauczania i są świadkami cudów, jakich dokonuje. Dzisiaj Pan koncentruje moją uwagę na różnych postawach wobec Boga. Posłucham Jego słów o faryzeuszu i celniku. Zwrócę uwagę na swoje odczucia.

Myśl: Historia o faryzeuszu i celniku jest o każdym z nas. To dwie postaci wzorcowe, jeśli chodzi o modlitwę i wiarę. Faryzeusz jest przekonany o własnej prawości. Jest przekonany o swojej dobroci, ale potępia innych. Celnik, natomiast, widzi swój grzech, czuje się daleko od Boga, oskarża się i w wielkim poczuciu winy, błaga o przebaczenie. W ewangelii św. Łukasza wszystkie postaci można sprowadzić do tych dwóch charakterystyk. My, często mając poczucie traktowania wiary na poważnie, upodabniamy się do faryzeusza, który nie przyjmuje Boga, bo nie czuje potrzeby nawrócenia i pogardza innymi.

Emocja: Prawdziwe zgorszenie Ewangelii. ‘Sprawiedliwy’ zostaje potępiony, bo przestrzega przykazań formalnie, ale zapomina skąd one wypływają – z miłości Boga i bliźniego. Grzesznik natomiast zostaje usprawiedliwiony, bo otwiera się na bezwarunkową miłość Ojca. Wiara i modlitwa wprowadzają do królestwa Bożego tylko pokornych – to jest prawdziwy skandal Ewangelii.

Wezwanie: Poproszę o łaskę wewnętrznego przekonania o swojej grzeszności, która nie potępia, ale otwiera na miłosierdzie. Podziękuję za doświadczenia, które pokazują moją słabość, bo otwierają mnie na przyjęcie Bożego miłosierdzia.
Powierzę się Maryi, Matce Jezusa, mówiąc: 
Pod Twoją obronę...”










 








poniedziałek, 20 kwietnia 2026

II sobota kwietnia 2026 r - spotkanie modlitewne FZŚ

 T                                          knCh!          11 04 26 r



    Mszę św. o g 9 odprawił O .M. Urbanek.

W czasie homilii usłyszeliśmy.

    W 1206 r Piotr Bernardone wyjechał w sprawach interesów, które prowadził jako kupiec. Gdy wrócił, zobaczył, że Franciszek sprzedał zawartość jego sklepu na rzecz ubogich. Zapowiedział Franciszkowi sąd.  Guido I - biskup Asyżu miał pogodzić Franciszka z ojcem. Nie udało się to. Franciszek nazwał ojcem tylko Boga, oddał swe ubranie ojcu, a biskup narzucił na niego kapę, co oznaczało, że Franciszek należy już do Kościoła. 6 lat później św. Klara była przymuszana, by wyjść za mąż. Drzwi dla zmarłych w jej rodzinnym domu były zaryglowane. Klarze udało się uciec przez nie. Umarła dla świata. Uciekła do Franciszka, który był wtedy w Porcjunkuli. Klara zatrzymała się u SS.Benedyktynek. Rodzina ją ścigała. Wtedy papieżem był Grzegorz IX. Klara nie miała sformalizowanego błogosławieństwa Kościoła. Dopiero na dzień przed śmiercią otrzymuje wiadomość, że reguła napisana przez kobietę jest zatwierdzona. Warto żyć wg tego, co ma się w sercu jak św Klara - stwierdził kaznodzieja.

    Po Mszy św. i po modlitwie do św. Franciszka udaliśmy się na salkę 003. Tu S. Kasia wygłosiła wykład na temat wiary, nadziei, miłości. Powiedziała m.in. że wzrost duchowy poznajemy po wzroście wiary, nadziei, miłości. Św. Paweł w 1 Kor 13,13 mówi, że największa jest miłość w triadzie: wiara, nadzieja, miłość. Wiara jest światłem. Życie z Bogiem ma charakter relacyjny Czy ja buduje relację?. wiara uświadamia nam zależność od Boga. Mamy rozbitków w wierze. Św. Piotr wypowiada słowa: modliłem się, aby wiara twoja nie ustała. Uświadamiają nam te słowa jak ważna jest modlitwa w tej intencji. Na drodze wiary mamy wiele przeszkód, np zniechęcenia! pojawiają się one, bo różne sytuacje, ludzie nas zaskakują. W wierze bardzo ważne jest posłuszeństwo. Pokora jest uznaniem zależności od Boga. Wyrażam zaufanie Bogu poprzez słowa: panie niech dzieję się Twoja wola. Wiara prowadzi do Komunii z Bogiem. Św. Paweł mówi o posłuszeństwie wiary. Oby nie było w sercach niewiary! nadzieja jest kotwicą wiary - to daje stabilność. W Hbr 3, 12 i 4,14 czytamy: trwajmy mocno w wyznawaniu wiary. Przytulmy się do miłosiernego Pana, a znajdziemy łaskę.
W dyskusji zabrało głos wiele osób. Padły myśli: wiara jest pewnością nocy, ważne jest dostrzeganie dobrodziejstw Bożych w naszym życiu i dziękowanie za nie. Modlitwa nawet bezmyślna jest też ważna, szczególnie w sytuacjach b.trudnych, kiedy trudne jest skupienie się. Zawsze modlitwa powinna odnieść się do woli Bożej - jeśli może być taką wola Twoja Boże. Królestwo Boże zdobywa się dzięki wytrwałości. Padł też cytat z jednej z wypowiedzi kapłańskich: "Bóg nie chce byśmy byli skuteczni, lecz byśmy byli wierni". Bóg jest miłością - wszystko przychodzi od Pana.
                            

                           



                                      


Sobota w oktawie Wielkanocy 11.IV. 2026 r

Kolor szat: biały

Rok A, II

Oktawa Wielkanocna

Pierwsze czytanie (Dz 4, 13-21)

Przełożeni i starsi, i uczeni, widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi.

Kazali więc im wyjść z sali Rady i naradzali się. Mówili jeden do drugiego: „Co mamy zrobić z tymi ludźmi? Bo dokonali jawnego znaku, oczywistego dla wszystkich mieszkańców Jerozolimy. Przecież temu nie możemy zaprzeczyć. Aby jednak nie rozpowszechniało się to wśród ludu, zabrońmy im surowo przemawiać do kogokolwiek w to imię”.

Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać i nauczać w imię Jezusa. Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: „Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? Bo my nie możemy nie mówić tego, co widzieliśmy i co słyszeliśmy”.

Oni zaś ponowili groźby, a nie znajdując żadnej podstawy do wymierzenia im kary, wypuścili ich ze względu na lud, bo wszyscy wielbili Boga z powodu tego, co się stało.

Psalm (Ps 118, 1 i 14. 15-16. 18 i 21)

Dziękujcie Panu, bo jest dobry,
bo Jego łaska trwa na wieki.
Pan moją mocą i pieśnią,
On stał się moim Zbawcą.

Dziękuję, Panie, że mnie wysłuchałeś

Głosy radości z ocalenia
w namiotach sprawiedliwych:
„Prawica Pana wzniesiona wysoko,
prawica Pańska moc okazała”.

Dziękuję, Panie, że mnie wysłuchałeś

Ciężko mnie Pan ukarał,
ale na śmierć nie wydał.
Dziękuję Tobie, żeś mnie wysłuchał
i stałeś się moim Zbawcą.

Dziękuję, Panie, że mnie wysłuchałeś

Aklamacja (Ps 118, 24)

Oto dzień, który Pan uczynił,
radujmy się w nim i weselmy.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia (Mk 16, 9-15)

Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Oni jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć.

Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli na wieś. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.

W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego.

I rzekł do nich: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”.

KOMENTARZ DO EWANGELII

Paweł Kosiński SJ

Zmartwychwstały posyła – wiara, która wychodzi ku światu

Wiara, która się rozwija. Rzeczywistość relacji z Bogiem nie jest statyczna. Od zarania dziejów, od stworzenia, człowiek był przeznaczony, aby ‘stwarzać świat’ we współpracy z Bogiem. My uczestniczymy w dziele stwarzania i zbawienia świata przez ‘wyjście do innych’, dawanie świadectwa i głoszenie dobrej nowiny przez to, jak żyjemy i przez słowo, które przekazujemy.

Słowo ewangelii na dzisiaj (11 kwietnia 2026 r. – Sobota w Oktawie Wielkanocy):

Z ewangelii wg św. Marka: Po swym zmartwychwstaniu, wczesnym rankiem w pierwszy dzień tygodnia, Jezus ukazał się najpierw Marii Magdalenie, z której wyrzucił siedem złych duchów. Ona poszła i oznajmiła to tym, którzy byli z Nim, pogrążonym w smutku i płaczącym. Ci jednak słysząc, że żyje i że ona Go widziała, nie chcieli wierzyć.
Potem ukazał się w innej postaci dwom z nich na drodze, gdy szli do wsi. Oni powrócili i oznajmili pozostałym. Lecz im też nie uwierzyli.
W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego.
I rzekł do nich: «Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu!

Komentarz do ewangelii z dnia (Mk 16,9-15):

Obraz: Ten fragment ewangelii, jaki dzisiaj czytamy, nie został napisany przez św. Marka. Jest kanoniczny, jest autentycznym słowem Bożym, ale, jak to stwierdzają znawcy tematu, jest „autentyczną relikwią pierwszej generacji chrześcijańskiej”. Rola wspólnoty wiary jest nie do przecenienia.
Myśl: W tych kilku zdaniach epilogu mamy zawarte pewne informacje, które odnoszą się do historii opisywanych w innych ewangeliach, ale w bardziej lakonicznej formie. Mówią one o zjawieniach Jezusa Zmartwychwstałego z ostatecznym rozesłaniem uczniów na cały świat z misją głoszenia Ewangelii wszystkim ludziom, a nawet ‘wszelkiemu stworzeniu’, bo cały świat jest dziełem Boga i uczestniczy na swój sposób w dziele zbawczym Chrystusa. Jest to zatem refleksja wspólnoty na bazie tego, co się wydarzyło i jak ta wspólnota stopniowo odczytywała swoją drogę.
Emocja: Wiara, która się rozwija. Rzeczywistość relacji z Bogiem nie jest statyczna. Od zarania dziejów, od stworzenia, człowiek był przeznaczony, aby ‘stwarzać świat’ we współpracy z Bogiem. My uczestniczymy w dziele stwarzania i zbawienia świata przez ‘wyjście do innych’, dawanie świadectwa i głoszenie dobrej nowiny przez to, jak żyjemy i przez słowo, które przekazujemy.
Wezwanie: Poproszę o łaskę odwagi pójścia za głosem swojego powołania i wierności w życiu nim na co dzień. Podziękuję za świadków Ewangelii, którzy mi głosili Słowo Boże i uczyli życia nim w każdej chwili.
Odmówię modlitwę: 
Pod Twoją obronę...







czwartek, 12 marca 2026

I sobota marca 2026 r - spotkanie modlitewne w czasie Mszy św. i modlitwy różańcowej LRR, FZŚ, SHNSPJ

 T                                                  knCh!                           7.III. 2026


    Mszę św. o godz. 9 odprawił O. Mariusz. Po Mszy św. modliliśmy się na Różańcu św., jak zwykle jedną częścią, w pierwsze soboty. W czasie homilii usłyszeliśmy.

Kochani, mimo, że jest różnie, chcemy się cieszyć, nie chcemy być smutni. Ewangelia mówi o tym, ze większa jest radość w dawaniu aniżeli w braniu, w przebaczaniu, nie gdy ktoś nam przebaczy, gdy służymy. W Ewangelii największa radość odczuwa ojciec i to czyni. Cieszy się, bo syn powraca. Ojciec biegnie do powracającego syna, a było to niedopuszczalne na ulicach. Daje mu pierścień i suknię (ona zakrywa grzech). Spokój ogarnia serce syna. Ojciec cieszy się, bo miłość zwyciężyła zło. Ewangelia mówi, że gdy wybaczamy, to wydaje się nam, że wyświadczamy łaskę. A największą wyświadczamy sobie samemu. List św. Pawła do Efezjan mówi cały czas o wybaczaniu. Chrześcijanie wtedy byli tymi, którzy pochodzili od pogan i tymi, którzy pochodzili od Żydów. Paweł nawoływał do zgody. Gniew nie może trwać aż do następnego dnia. Największe wrażenie na O. Mariuszu w czasie gdy P. Jezus zawisł na krzyżu, były Jego słowa: Ojcze przebacz im, bo nie wiedzą, co czynią.





                       Ojciec witający syna marnotrawnego w ogrodach biblijnych w Muszynie


Dzień Powszedni

Kolor szat: fioletowy

Rok A, II

II Tydzień Wielkiego Postu

Pierwsze czytanie (Mi 7, 14-15. 18-20)

Paś lud Twój, Panie, laską Twoją, trzodę dziedzictwa Twego; co mieszka samotnie w lesie, pośród ogrodów. Niech wypasają Baszan i Gilead, jak za dawnych czasów. Jak za dni Twego wyjścia z ziemi egipskiej ukaż nam dziwy.

Któryż Bóg podobny Tobie, który oddalasz nieprawość, odpuszczasz występek Reszcie dziedzictwa Twego? Nie żywi On gniewu na zawsze, bo upodobał sobie miłosierdzie.

Ulituje się znowu nad nami, zetrze nasze nieprawości i wrzuci w głębokości morskie wszystkie nasze grzechy. Okażesz wierność Jakubowi, Abrahamowi łaskawość, co poprzysiągłeś przodkom naszym od najdawniejszych czasów.

Psalm (Ps 103, 1-2. 3-4. 9-10. 11-12)

Błogosław, duszo moja, Pana
i wszystko, co jest we mnie, święte imię Jego.
Błogosław, duszo moja, Pana
i nie zapominaj o wszystkich Jego dobrodziejstwach.

Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

On odpuszcza wszystkie twoje winy
i leczy wszystkie choroby,
On twoje życie ratuje od zguby,
obdarza cię łaską i miłosierdziem.

Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Nie zapamiętuje się w sporze,
nie płonie gniewem na wieki.
Nie postępuje z nami według naszych grzechów
ani według win naszych nam nie odpłaca.

Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Bo jak wysoko niebo wznosi się nad ziemią,
tak wielka jest łaska Pana dla Jego czcicieli.
Jak odległy jest wschód od zachodu,
tak daleko odsunął od nas nasze winy.

Pan jest łaskawy, pełen miłosierdzia

Aklamacja (Łk 15, 18)

Powstanę i pójdę do mego ojca, i powiem:
„Ojcze, zgrzeszyłem przeciw niebu i względem ciebie”.

Chwała Tobie, Królu wieków

Ewangelia (Łk 15, 1-3. 11-32)

W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: „Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi”.

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:

„Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: «Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada». Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zebrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.

A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola, żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, które jadały świnie, lecz nikt mu ich nie dawał.

Wtedy zastanowił się i rzekł: «Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników». Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca.

A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: «Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem».

Lecz ojciec rzekł do swoich sług: «Przynieście szybko najlepszą suknię i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się». I zaczęli się bawić.

Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to znaczy. Ten mu rzekł: «Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego».

Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: «Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę».

Lecz on mu odpowiedział: «Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się»”.
KOMENTARZ DO EWANGELII

Pycha powoduje, że serce się kurczy

Przypowieść o ‘synu marnotrawnym’, bo tak często jest opisywana, to trzecia opowieść w tej sekcji nazywanej często „Ewangelią w Ewangelii”. Historia odnalezionych ‘zagubionej owcy’ i ‘zagubionej drachmy’ stanowi jakby przygotowanie gruntu pod tę sztandarową opowieść z Łukaszowej ewangelii. Bardziej niż o synach, jest to jednak przypowieść ‘o miłosiernym ojcu’. Ukazuje jego bezwarunkową miłość, nawet wobec grzesznego syna, trwoniącego ofiarowane mu dobra, ale też wobec ‘starszego z dzieci’, który nie uznaje brata, przez co odrzuca także ojca. Odnajdzie drogę powrotu dopiero wtedy, kiedy przyjmie miłosierdzie ojca i uzna w drugim swojego brata.

Czytania: Mi 7,14-15.18-20; Łk 15,1-3.11-32

Z Ewangelii wg św. Łukasza:

Zbliżali się do Niego wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie: «Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi». Opowiedział im wtedy następującą przypowieść:
Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: "Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada". Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem". Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się". I zaczęli się bawić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: "Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego". Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: "Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę". Lecz on mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się"».

Obraz: Jesteśmy prawdopodobnie w Kafarnaum, gdzie Jezus był ‘u Siebie’, przyjmując ‘wszystkich celników i grzeszników’. Oczyma wyobraźni zobaczę szemrających faryzeuszy. Posłucham przypowieści o ojcu marnotrawnego syna. Przyjrzę się swoim skojarzeniom i odczuciom.

Myśl: Przypowieść o ‘synu marnotrawnym’, bo tak często jest opisywana, to trzecia opowieść w tej sekcji nazywanej często „Ewangelią w Ewangelii”. Historia odnalezionych ‘zagubionej owcy’ i ‘zagubionej drachmy’ stanowi jakby przygotowanie gruntu pod tę sztandarową opowieść z Łukaszowej ewangelii. Bardziej niż o synach, jest to jednak przypowieść ‘o miłosiernym ojcu’. Ukazuje jego bezwarunkową miłość, nawet wobec grzesznego syna, trwoniącego ofiarowane mu dobra, ale też wobec ‘starszego z dzieci’, który nie uznaje brata, przez co odrzuca także ojca. Odnajdzie drogę powrotu dopiero wtedy, kiedy przyjmie miłosierdzie ojca i uzna w drugim swojego brata.

Emocja: Obraz Boga. Korzeniem wszelkiego zła, już od Ogrodu Eden jest fałszywy obraz Boga. Bracia, podobnie, jak Adam i Ewa, mają błędne wyobrażenie o ojcu. „Młodszy syn nie ma uczuć, ma tylko potrzeby”. Starszy ma mentalność niewolnika. Jesteśmy kochani nie za to, co robimy, ale dlatego, że jesteśmy dziećmi Boga. Dlatego obraz Boga, jaki nosimy w sercu i umyśle ma ogromne znaczenie.

Wezwanie: Poproszę o łaskę ucieszenia się, że Bóg odnajduje mnie za każdym razem, kiedy zaczynam błądzić. Podziękuję za Jego stałą obecność, zwłaszcza wtedy, kiedy błądzę.
Pomodlę się słowami hymnu Stabat Mater: 
Stała Matka Boleściwa obok krzyża ledwo żywa, gdy na krzyżu wisiał Syn. Duszę Jej, co łez nie mieści, pełną smutku i boleści, przeszedł miecz dla naszych win...

ROK 2026 - ROKIEM ŚW.OJCA FRANCISZKA Z ASYŻU

Święty Franciszku, nie pozwól by człowiek,

stawał się niczym, by rósł na nijakich pożywkach,

oby karmił się miłością - gdy Drzewo Krzyża zawsze żywe, 

gdy Chrystus czeka.

                                           S. Riabinin






 








wtorek, 17 lutego 2026

Spotkanie modlitewne FZŚ - II sobota lutego 2026 r

  T                                                        knCh!                                           14 02 2026                      


    Mszę św. o godz. 9 odprawił O.Łukasz. W czasie homilii usłyszeliśmy: dziś mamy św. Cyryla i Metodego, którzy przynieśli  Ewangelię poganom. Apostołowie zrozumieli, że wszyscy są ludem Bożym przeznaczonym ku temu, by słuchać Słowa Bożego. Nie było tego przekonania u Żydów. W IX wieku wyruszyli tam, gdzie Ewangelia nie była znana. Uskutecznili formę życia apostolskiego - pójście po dwóch. To był początek życia konsekrowanego w formie apostolskiej, gdzie bracia idą i głoszą.

Święci Cyryl (ok. 827–869) i Metody (ok. 815–885), bracia z Salonik, to bizantyjscy misjonarze i apostołowie Słowian, którzy w IX wieku chrystianizowali Morawy, Czechy i Panonię. Stworzyli głagolicę (podstawę cyrylicy) i wprowadzili język słowiański do liturgii, kładąc podwaliny pod kulturę i piśmiennictwo słowiańskie. W 1980 r. Papież Jan Paweł II ogłosił ich współpatronami Europy. Wysiłek misyjny Kościoła jest okupowany krwią, zwłaszcza w XX wieku.

W czasie spotkania na salce konferencję.o Duchu św wygłosił brat kapucyn Piotr Kowalski. Usłyszeliśmy: św. Franciszek stawia Boga Ojca w centrum. Po to objawił się Jezus Chrystus, by zaświadczyć o Ojcu i byśmy zamieszkali w Domu Ojca. Franciszek pragnie wypełnić wolę Ojca. Franciszek podaje 3 sposoby by Duch św. mógł zadziałać - wewnętrzne oczyszczenie, oświecenie i wewnętrzne rozpalenie, które nazywa się inaczej - zjednoczeniem z Bogiem. Co to znaczy posiąść Ducha Pańskiego. - pomaga zrozumieć św. Franciszek. Posiąść to dać się przemienić - dać się podporządkować jego planom. Chrzest jest pierwszym momentem naszego oddania się Duchowi św. Uznajemy, że jesteśmy skażeni grzechem. Kto nie jest zrodzony z wody i Ducha św. - nie może wejść do królestwa niebieskiego - powiedział P Jezus. Małość Franciszka objawia się tym, że nie przypisuje sobie żadnych zasług. Spocznie na nich Duch św. - mówi św. Franciszek w liście do wiernych. Franciszek pragnie byśmy poznali Ojca. Miarą pokory jest uznanie, że Bóg mnie chce i mnie powołał. Przez oczyszczenie, oświecenie dochodzimy do zjednoczenia z Bogiem. Franciszek zapragnął iść do Saracenów, gdy widział ich niewiarę. Chciał przyprowadzić ich do wiary. W 1219 r udał się do Egiptu, gdzie spotkał się z sułtanem Al-Kamilem. Franciszek podkreślał jak ważne jest, by zapłonąć Duchem. św. Rozważania Brata Piotra zakończyliśmy modlitwą i naszym serdecznym podziękowaniem za podarowane nam słowo.

W dyskusji po wykładzie zauważyliśmy, że podobną do Franciszkowej drogę do zjednoczenia z Bogiem proponowali inni święci jak np.św. Ignacy z Lojoli, św. Jan od krzyża, św. Arnold Jaansen.

Zwróciliśmy też uwagę na to, jak ważne jest w różnych wydarzeniach życiowych pytać Boga o radę, a drogą ku temu jest modlitwa wytrwała np. nowennowa. Rady ludzi są tym skuteczniejsze im bardziej żyją oni Bogiem - najlepsza rada jest zawsze ta -  od Boga.
20 II br o godz 18 rozpocznie się droga krzyżowa na krużgankach loretańskich. Jako FZŚ mamy w niej udział. Poniżej umieszczamy jej tekst.

                                       

                                        

                                                  św. Cyryl - mnich i św. Metody - biskup


Świętych Cyryla, mnicha, i Metodego, biskupa - patronów Europy

Kolor szat: biały

Rok A, II

V Tydzień zwykły

Pierwsze czytanie (Dz 13, 46-49)

Paweł i Barnaba powiedzieli do Żydów: „Należało głosić słowo Boże najpierw wam. Skoro jednak odrzucacie je i sami uznajecie się za niegodnych życia wiecznego, zwracamy się do pogan. Tak bowiem nakazał nam Pan: «Ustanowiłem Cię światłością dla pogan, abyś był zbawieniem aż po krańce ziemi»”.

Poganie słysząc to radowali się i wielbili słowo Pańskie, a wszyscy, przeznaczeni do życia wiecznego, uwierzyli. Słowo Pańskie rozszerzało się po całym kraju.

Psalm (Ps 117, 1-2)

Chwalcie Pana, wszystkie narody,
wysławiajcie Go, wszystkie ludy,
bo potężna nad nami Jego łaska,
a wierność Pana trwa na wieki.

Idźcie i głoście światu Ewangelię

Aklamacja (Łk 4, 18)

Pan mnie posłał, abym ubogim głosił dobrą nowinę,
więźniom głosił wolność.

Alleluja, alleluja, alleluja

Ewangelia (Łk 10, 1-9)

Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych siedemdziesięciu dwóch i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał.

Powiedział też do nich: «Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie.

Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: „Pokój temu domowi!” Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was.

W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę.

Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: „Przybliżyło się do was królestwo Boże”.»


DROGA KRZYŻOWA  na 20 II 26


Jedni staną blisko Drogi – i tu pozostaną. Nie pójdą dalej. Nie tym razem. Dzisiaj tylko ten odcinek. Ta stacja.

Inni spojrzą z oddali, z bezpiecznej dla siebie odległości. Dzisiaj tylko tak mogą. Odległość nie jest miarą zaangażowania, współodczuwania. Odległość jest miarą gotowości do spotkania z bólem: swoim lub innego człowieka.

Dla kogoś wystarczające będzie to, co przeżył przy osądzeniu, biczowaniu, fałszywych świadectwach – i zatrzyma się. Tu chce Skazańca okryć swoją miłością. Tu chce opłakać swoją historię.

Ktoś inny będzie czekał na szczycie Kalwarii. Ma powód.

Ktoś ukradkiem dotknie Skazańca, ktoś otrze Jego twarz, ktoś pomoże unieść belkę, zapłacze, a ktoś ucieknie.

Gdziekolwiek dzisiaj staniesz na Jego Drodze – odnajdź tam prawdę o Miłości, o zdradzie, o krzywdzie, o człowieku, który potrafi zabić i potrafi przywrócić wiarę. Cokolwiek przeżywasz, cokolwiek wydarzy się na tej drodze miej pewność: nic nie może Cię odłączyć od Miłości Boga.

I

Wspólnota, spotkanie, posiłek, rozmowy, śpiewy, wzruszenia, modlitwa, przyjaciele. I wtedy…

Pocałunek

Gest miłości przeistoczony w zdradę.

Ktoś powie: to był tylko pocałunek, nic wielkiego.

Wszyscy widzieli, że to był niewinny pocałunek; nie w ukryciu, nie pokątnie. Na oczach wszystkich. Że akurat wtedy straż Go pojmała to zbieg okoliczności. To był tylko pocałunek…

Za tym pocałunkiem toczy się historia człowieka, który ostatecznie sam sobie odebrał prawo do miłosierdzia i do życia. I historia człowieka, którego niewinność stała się wyrokiem.

II

Wraz z nałożonym krzyżem przyoblekł się w samotność. Wśród tłumu, zgiełku, mijanych znajomych twarzy — był sam. Nikt nie mógł, i nadal nie może, poczuć tego, co On. Nikt, choćby znał wszystkie języki świata, posiadł całą mądrość i najczulszą wiedzę o człowieku, nie sięgnie bólu, który jak drzazga, jak cierń, jak gwóźdź przeszywa ciało, duszę i ducha…

Ból zamknięty w granicach Osoby.

Ilu cierpiących tyle definicji. I wszystkie do bólu prawdziwe.

III

Świątynia była przyozdobiona wspaniałymi kamieniami. Dumą ludu stał się Dom Boży, wzniesiony z tego, co najpiękniejsze, najszlachetniejsze, najlepiej oddające chwałę.

Marmury, mozaiki, witraże, wota, tablice pamiątkowe fundatorów, dostojnie urodzonych i z honorami pochowanych.

A jednak: „Przyjdzie czas, kiedy z tego, na co patrzycie, nie pozostanie kamień na kamieniu, który by nie był zwalony”.

Może właśnie przy upadku pod ciężarem krzyża, o te piękne i szlachetne kamienie – cząstki mozaik, marmurów i tablic – obijało się Twoje Święte Oblicze.

IV

Jak to Matka — najchętniej wzięłaby na siebie cały ból Syna.
Ale jej mieczem boleści jest 
towarzyszenie.
Nie poczuje i nie przeżyje tego, co On. Ani nie przeżyje tego za Niego.

Mistrzyni towarzyszenia nie karmi złudnymi pociechami:

Może Judasz zamiast pocałunku zdrady wyszeptał ci do ucha: uciekaj?
Może to tylko sen — a za chwilę ockniesz się na łodzi miotanej przez burzę,
przejdziesz po falach i dotrzesz na spokojny brzeg…”

Mistrzyni towarzyszenia nie ucieka się do obarczania winą, nie mówi:

Może trzeba było inaczej mówić z Herodem…
Może łagodniej rozmawiać z Piłatem…
Po co tyle tych cudów, po co głośne mówienie prawdy, która raniła ich pychę?
Synku, czy naprawdę musiałeś?”

Mistrzyni towarzyszenia nie zna sztuczek, które miałyby sprawić, że ból zniknie — zna coś znacznie większego: wierność obecności.

Maryjo, mistrzyni towarzyszenia naucz nas być.

V

Może Szymon od lat modlił się: Panie, daj mi okazję, a pokażę Ci, jak bardzo Cię miłuję. Panie, Ty jesteś moim Bogiem, Panem Jedynym. Kocham Cię, Panie  całego serca, z całej duszy i ze wszystkich sił.

Może Szymon od lat marzył, by uczestniczyć w czymś naprawdę wielkim. By w monotonię jego szarych, zwyczajnych dni wdarł się blask, odrobina koloru.

Czy mógł przypuszczać, że tym kolorem okaże się czerwień krwi Skazańca?

Czy mógł przypuszczać, że Bóg nie olśni go swoją świętością, lecz rozszerzy jego źrenice własnym niepodobieństwem do człowieka? I że pójdzie ramię w ramię z Wszechmogącym, obarczonym naszym cierpieniem, że z Nim będzie dźwigał ludzkie boleści.

Panie, jeśli dasz mi okazję Kochania Ciebie w bliźnich, daj mi również serce i oczy otwarte i siłę, by umieć być.

VI

Kobieta podbiegła i przypomniała wszystkim, że masz twarz, że jesteś człowiekiem – nie dzikim zwierzęciem, które pogania się kopniakami i chłosta słowami, by przepędzić jak intruza z uporządkowanego świata, w którym psujesz atmosferę.

Ona ociera Twoją twarz, jakby tym gestem chciała wykrzyczeć: TO JEST CZŁOWIEK! Ludzie, patrzcie – Oto Człowiek!

Pod warstwami przyklejonych ocen, potwierdzonych pieczęcią diagnoz, obiegowych opinii, wyroków poświadczonych przez znawców i ekspertów jest Człowiek.

VII

Nie zamieniłeś kamieni w chleb.

Nie zamieniłeś kamieni w miękki puch, by przy upadku nie obić swojej Twarzy.

Nie wydzierasz serc kamiennych z piersi oprawców, by gwałtem przemienić je w serca z ciała.

Nie nawracasz przemocą ani obietnicą udziału w elicie wybranych, wtajemniczonych, samozwańczych mesjaszów. Zmiana dokonuje się tylko w wolności – w zgodzie na to, że kto naprawdę pragnie serca nowego, serca z ciała: wrażliwego i czującego – ten pragnie serca, które przeszywają miecze boleści na widok cierpienia bliźniego. Kto pragnie serca nowego, serca z ciała – pragnie serca przebitego włócznią, zdolnego kochać aż do końca.

VIII

Przy drodze stoją zatroskani. Przeniknięci smutkiem. Płaczą.
Zauważyłeś te kobiety – owinięte w żal tak szczelnie, tak ograniczająco, że straciły z oczu to, co najbliższe. Tych, którzy są najbliżej.

Może to właśnie ich synowie i córki najgłośniej wołali: „Na krzyż z nim!”
Może to ich pobożne córki i synowie krzyczeli: „On bluźni!”
Może to ich gorliwe córki i synowie, wiernie zachowując prawo, nie zauważyli Człowieka.

Jak płakać nad dramatem wojny, jeśli wcześniej nie opłakiwało się dramatów podwórkowych: zabaw w nienawiść, wojenek na kije i kamienie, okrzyków podziału na „my”, „nasze” i „obce”?
Jak płakać nad Sprawiedliwym, gdy cierpienie bliźnich nazywane jest fanaberią, przesadą, chorą wyobraźnią?

Płaczmy nad sobą, nad naszymi bliskimi, abyśmy tocząc codzienne małe wojny z „Innymi” i „obcymi”  nie zabili Boga.

IX

Przyprowadzili kobietę. W Prawie Mojżesza nakazano takie kamienować. Tak mówili, wystawiając na próbę. Może pośród tych znawców prawa i przedstawicieli gorliwych wykonawców nakazów byli synowie kobiet, którym przed chwilą przypomniałeś o odpowiedzialności wychowania do miłości.

Miałeś prawo rzucić kamieniem w przywleczoną kobietę.
Może nawet którymś z tych, o który teraz obiłeś swoją twarz.
Może któryś z tych kamieni 
nierzuconych poranił teraz Twoje nogi i pokaleczył ręce.

Możemy wybrać prawo do kamienowania.
Możemy wybrać prawo do kochania.

X

Oddzierali szatę z Jego umęczonego, zmasakrowanego ciała,
na którym wyryte były wszystkie brutalne fantazje przemocy oprawców.
Wielu osłupiało na Jego widok:

Oto Człowiek.
Stanął nagi.

Może z daleka słychać było płacz przerażonych widokiem Tego,
który został tak nieludzko oszpecony,
że Jego wygląd i postać przestały przypominać Człowieka.
Może dobiegały wulgarne wyzwiska, ordynarne gesty,
gwizdy, śmiechy, cmoknięcia i prostackie żarty.

I może podmuch wiatru uderzył w wysuszoną ziemię i cisnął proch w oczy nieprzyzwoicie wpatrujących się.

XI

Uderzenie.
Kolejne. Słyszysz?
I może jeszcze jedno – dla pewności. Tak, jakby ten niepodobny do człowieka miał zamiar uciec.

Jedna ręka, druga ręka, nogi.

I wywyższenie.
Żeby mogli Cię zobaczyć wszyscy: nie tylko stojący najbliżej, ale i ci patrzący z daleka, żeby nie musieli wspinać się na drzewa, wykupywać wersji Premium, subskrybować.
Wywyższają Cię jak bilbord z sensacyjnym artykułem, oślepiającą reklamę na ekranie.
Niech patrzą wszyscy: bogaci, biedni, przypadkowi, z najodleglejszych ziem i najodleglejszych czasów.

Niech patrzą.
Nagi, upokorzony, wyśmiany, niewysłuchany, zwymyślany.
Jeśli mają Cię zapamiętać, to właśnie takiego – bez dobra, łagodności, piękna ludzkich gestów, cudów, miłości, dzieciństwa, ufności.

XII

Wisi na krzyżu.
Na ścianie nad wejściem, na drzewie przy szlaku, na szyi.
W domach, szkołach, urzędach, plebaniach, klasztorach,
przy placu zabaw, na basenie, w sali gimnastycznej.

Wisi, stając się świadkiem zbrodni – zbrodni największych:
Bóg umiera w najmniejszych.
Wisi i umiera.

Na krzyżach przypiętych do klap marynarek,
na krzyżach wytatuowanych, pozłacanych, drewnianych, blaszanych,
na grubym łańcuchu, na sznurku, wśród brylantów, misternych zdobień.

Można z krzyża uczynić ozdobę, amulet.
Można nim wycierać usta, całować na pokaz, na świadectwo prawdomówności.

A jednak – w każdej formie, w każdym miejscu,
Bóg wciąż wisi, wciąż umiera,
świadek ludzkiego bólu, świata pełnego krzywd.

XIII

Matki i ojcowie tracący dzieci.
Trzymający ich martwe ciała –
martwe jeszcze za życia, pogrążone w ciemności depresji.

Śmierć ducha, która mogła znaleźć ukojenie jedynie w śmierci ciała.

Dzieci, które do końca tak bardzo ukochały swoich rodziców,
że nie wypowiedziały bólu, jakiego doznały.
Dzieci zmagające się dniami, tygodniami, miesiącami, latami,
narażając się na niezrozumienie.
Bo kochały, aż do samego końca.

Dzieci niosące ciężar tajemnicy ludzkiej krzywdy,
dźwigające nieswoje brzemię.
Dzieci, które w nieludzkich warunkach zachowały miłość
do rodziców, rodzeństwa, dziadków, babć.

XIV

Wydobędę was z grobów, ludu mój.”
Z grobu, w którym ktoś Cię zamknął, choć nie umarłeś.
Z grobu, w którym się schroniłeś, bo żywi stali się śmiertelnie niebezpieczni.
Z grobu, w którym tracisz poczucie dnia i nocy, gdzie śpisz i płaczesz na przemian.
Z grobu, w którym cisza wydaje się pocieszeniem,
bo słowa tych, którzy Cię pouczali, były jak miecze, jak bicze, jak ciernie.

Pan przyjdzie.
Siostro, Bracie Pan wydobędzie Cię z grobu!
Siostro, Bracie, Pan tchnie życie w to, co zdawało się martwe.
Siostro, Bracie, Pan uczyni z grobu bramę wolności i nadziei.

***

Siostro, Bracie; gdziekolwiek dzisiaj stałeś na Drodze Krzyżowej ufam, że odnalazłeś tam prawdę o Miłości. Cokolwiek przeżyłeś, cokolwiek wydarzyło się na Twojej Drodze miej pewność: nic nie może Cię odłączyć od Miłości Boga. Miłość silniejsza jest niż śmierć.

Oprac. S. Scholastyka Iwańska

delegatka ds. ochrony dzieci i młodzieży i odpowiedzialna za prewencję
w Zgromadzeniu Sióstr Albertynek Posługujących Ubogim,
siostra towarzysząca Osobom Zranionym w telefonie wsparcia „Siostry dla Skrzywdzonych”

Data wpisu: 2026-01-19


                                               
                                                 Krzyż św. Jana Pawła II z 25 marca 2005 r

 
ROK 2026 - ROKIEM ŚW. OJCA FRANCISZKA Z ASYŻU

Święty Franciszku, chciałeś być tylko cieniem Chrystusa -
dlatego zostałeś światłem;
my chcemy sami świecić jak słońce -
dlatego jesteśmy mrokiem...

         .                                                                                              S . Riabinin